Franziskus betet auf leerem Petersplatz für Ende der Corona-Pandemie

Der traditionsreiche Segen für „Rom und den Erdkreis“, so der Name, hat für gewöhnlich zu Ostern, zu Weihnachten und nach einer Papstwahl einen festen Platz in den Feierlichkeiten in Rom. An diesem Abend kam er in einer ungewohnten Form zum Zug. Franziskus spendete den „Urbi et Orbi“ als eucharistischen Segen, mit dem Allerheiligsten in der Monstranz, vom Eingang der Petersbasilika der Stadt Rom zu. Mit dem Segen war ein Ablass verbunden, und zwar auch für all jene, die nicht die Möglichkeit hatten, per Fernsehen oder Internet der Feier zu folgen, wie Kardinalvikar Angelo Comastri kurz vor dem Segen erklärte.

„Wir haben unerschrocken weitergemacht in der Meinung, dass wir in einer kranken Welt immer gesund bleiben würden. Jetzt, auf dem stürmischen Meer, bitten wir dich: Wach auf, Herr!“

In seiner langen Predigt lud Franziskus dazu ein, für sich zu entscheiden, „was wirklich zählt und was vergänglich ist“. Es sei „die Zeit, den Kurs des Lebens wieder neu auf dich, Herr, und auf die Mitmenschen auszurichten“, so der Papst. Er beklagte, dass viele sich in der Vergangenheit ganz von materiellen Dingen und Eigensucht hätten leiten lassen.

„Wir haben vor deinen Mahnrufen nicht angehalten, wir haben uns von Kriegen und weltweiter Ungerechtigkeit nicht aufrütteln lassen, wir haben nicht auf den Schrei der Armen und unseres schwer kranken Planeten gehört“, so der Papst. „Wir haben unerschrocken weitergemacht in der Meinung, dass wir in einer kranken Welt immer gesund bleiben würden. Jetzt, auf dem stürmischen Meer, bitten wir dich: Wach auf, Herr!“, sagte Franziskus mit den Worten des Evangeliums (Mk 4, 35-41), das die Jünger in Seenot zeigt, wie sie den schlafenden Jesus wecken, damit er ihnen hilft.

„Von diesen Kolonnaden aus, die Rom und die Welt umarmen, komme der Segen Gottes wie eine tröstende Umarmung auf euch herab“

Der Papst mahnte die von der Seuche betroffene Menschheit dazu, „den Mut zu finden, alle Widrigkeiten der Gegenwart anzunehmen und für einen Augenblick unser Lechzen nach Allmacht und Besitz aufzugeben, um der Kreativität Raum zu geben, die nur der Heilige Geist zu wecken vermag“. Konkret rief Franziskus dazu auf, „neue Formen der Gastfreundschaft, Brüderlichkeit und Solidarität zuzulassen“. Er würdigte jene, die sich für eine Überwindung der Krise einsetzten. Ausdrücklich nannte er Ärzte und Krankenschwestern, aber auch Supermarktangestellte, Reinigungspersonal, Betreuer, Transporteure, Ehrenamtliche Helfer und Geistliche. Es seien viele, „die verstanden haben, dass niemand sich allein rettet”.

Neuerlich erflehte der Papst Gottes Trost und Beistand in der Not der Pandemie. „Von diesen Kolonnaden aus, die Rom und die Welt umarmen, komme der Segen Gottes wie eine tröstende Umarmung auf euch herab”, rief er am Ende der Predigt. „Herr, segne die Welt, schenke Gesundheit den Körpern und den Herzen Trost.“

Zwei Ikonen, die sich in Seuchen bewährt haben


Zum Gebet des Papstes waren zwei altehrwürdige Ikonen aus dem religiösen Leben Roms auf den Petersplatz gebracht worden: das Marienbildnis Salus Populi Romani („Heil des römischen Volkes“) sowie das Pest-Kruzifix aus der Kirche San Marcello. Vor beiden hielt Franziskus im Gebet inne; die Füße der Christusfigur auf dem Kruzifix küsste er in Verehrung. Beide Bildnisse hatte der Papst bereits vor knapp zwei Wochen in einer Art Wallfahrt durch das menschenleere Rom aufgesucht, um dort ein Ende der Seuche zu erflehen.

Eucharistische Anbetung

Nach dem Verehren der beiden Ikonen hielt der Papst eine eucharistische Anbetung vor dem Allerheiligsten in einer Monstranz, die in der Vorhalle von Sankt Peter auf einem eigens für diese Feier aufgerichteten Altar ruhte. Hinter dem Altar stand das zentrale Portal des Petersdoms offen und ließ ganz hinten den Baldachin erkennen, unter dem das Grab des Heiligen Petrus liegt.

Eine Orgel sowie eine Auswahl des päpstlichen Männerchors, der Cappella Sistina, begleiteten das Gebet. Die Anbetung des Allerheiligsten erfolgte wie gewöhnlich still. Auf dem riesigen, leeren Petersplatz assistierten dem Papst beim Gebet nur wenige Männer, darunter Zeremonienmeister Guido Marini.


Ostern in Rom: ohne Volk

Den nächsten regulären Segen „Orbi et Orbi“ wird Papst Franziskus am Ostersonntag spenden. Wie der Vatikan an diesem Freitag bekanntgab, finden sämtliche Papstliturgien der Kar- und Ostertage ohne Volk im Petersdom statt, wo Franziskus sie am Kathedra-Altar feiern wird. Den Kreuzweg am Karfreitag, der sonst am Kolosseum mit Zehntausenden Gläubigen stattfindet, wird er 2020 auf den Stufen zum Petersdom halten.

(vatican news)

Papież woła na placu św. Piotra: Zbudź się, Panie

Chciwi zysku daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, Panie, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety.

Słowo papieża Franciszka wygłoszone 27 marca przed błogosławieństwem „Urbi et orbi” na placu św. Piotra

„Gdy zapadł wieczór” (Mk 4, 35). Tak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi jesteśmy wszyscy. Tak jak uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy”, tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem.

Łatwo odnaleźć się w tym opowiadaniu. Trudno zrozumieć postawę Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – to jedyny raz w Ewangelii, gdy widzimy Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwraca się do uczniów z tonem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary”.

Postarajmy się to zrozumieć. Na czym polega brak wiary uczniów, w odróżnieniu od ufności Jezusa? Oni nie przestali w Niego wierzyć, istotnie, wzywają Go. Ale zobaczmy, jak Go wzywają: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”. „Nie obchodzi Cię to” – myślą, że Jezus się nimi nie interesuje, że się o nich nie troszczy. Wśród nas, w naszych rodzinach, jedną z rzeczy, która boli najbardziej, jest to, kiedy słyszymy: „Czy tobie na mnie nie zależy?”. To zdanie boli i rozpętuje burze w sercach. Musiało też wstrząsnąć Jezusem. Bo nikomu nie zależy na nas bardziej niż Jemu. Istotnie, kiedy został wezwany, natychmiast ocalił swoich załamanych uczniów.

Burza odsłania naszą bezradność i odkrywa te fałszywe i niepotrzebne pewniki, z jakich zbudowaliśmy nasze programy działania, nasze plany, nasze nawyki i priorytety. Pokazuje nam, jak uśpiliśmy i porzuciliśmy to, co karmi, podtrzymuje, daje siłę naszemu życiu i naszej wspólnocie. Burza odsłania wszystkie postanowienia, by „zapakować” i zapomnieć o tym, co karmiło dusze naszych narodów; wszystkie te próby znieczulenia pozornie „zbawczymi” nawykami, niezdolnymi do odwoływania się do naszych korzeni i przywoływania pamięci naszych starszych, pozbawiając nas tym samym odporności niezbędnej do stawienia czoła przeciwnościom losu.

Wraz z burzą opadła maska tych stereotypów, za pomocą których ukrywaliśmy nasze „ego”, stale się martwiąc o własny obraz. Po raz kolejny odkryto tę (błogosławioną) wspólną przynależność, od której nie możemy uciec: przynależność jako braci.

Przeżywamy czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary”. Panie, dziś wieczorem Twoje Słowo uderza i dotyka nas wszystkich. W tym naszym świecie, który kochasz bardziej niż my, ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi do wszystkiego. Chciwi zysku daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i globalnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Teraz, gdy jesteśmy na wzburzonym morzu, błagamy cię: „Zbudź się Panie!”.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary”. Panie, kierujesz do nas apel, apel o wiarę. Nie polega ona na tym, żeby być przekonanym, że istniejesz, ale na tym, by przyjść do Ciebie i zaufać Ci. W tym Wielkim Poście rozbrzmiewa Twój naglący apel: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (Jl 2, 12). Wzywasz nas byśmy wykorzystali ten czas próby jako czas wyboru. Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzeniaczas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym.

Możemy spojrzeć na wielu przykładnych towarzyszy drogi, którzy w obliczu strachu zareagowali, oddając swoje życie. To sprawcza moc Ducha wylana i ukształtowana w odważnych i wielkodusznych aktach poświęcenia się. Jest to życie Ducha zdolne do wyzwolenia, docenienia i ukazania, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi – zwykle zapomnianych – którzy nie pojawiają się w nagłówkach gazet i magazynów, ani na wielkich wybiegach ostatniego spektaklu, ale bez wątpienia zapisują dziś decydujące wydarzenia naszej historii: lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, pracownicy supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźnicy, stróżowie porządku, wolontariusze, księża, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam. W obliczu cierpienia, gdzie miarą jest prawdziwy rozwój naszych narodów, odkrywamy i doświadczamy modlitwy arcykapłańskiej Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno” (J 17, 21). Ileż osób codziennie wykazuje się cierpliwością i wlewa nadzieję, starając się nie siać paniki, lecz współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli ukazuje naszym dzieciom, za pomocą małych, codziennych gestów, jak stawić czoło kryzysowi i przejść przez niego, dostosowując nawyki, wznosząc oczy i rozbudzając modlitwę. Ileż osób się modli, ofiarowuje i wstawia się dla dobra wszystkich. Modlitwa i cicha posługa: to nasza zwycięska broń.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary”. Początkiem wiary jest świadomość, że potrzebujemy zbawienia. Nie jesteśmy samowystarczalni, sami toniemy; potrzebujemy Pana jak starożytni żeglarze gwiazd. Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera.

Modlitwa i cicha posługa: to nasza zwycięska broń

Pan rzuca nam wyzwanie i w czasie burzy zaprasza nas do rozbudzenia, uaktywnienia solidarności i nadziei zdolnych nadać trwałość, wsparcie i znaczenie tym godzinom, w których wszystko wydaje się tonąć. Pan budzi się, aby rozbudzić i ożywić naszą wiarę paschalną. Mamy kotwicę: w Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni. Mamy ster: w Jego krzyżu zostaliśmy odkupieni. Mamy nadzieję: w Jego krzyżu zostaliśmy uzdrowieni i ogarnięci, aby nic i nikt nas nie oddzielił od Jego odkupieńczej miłości.

Pośród izolacji, w której cierpimy z powodu braku uczuć i spotkań, doświadczając braku wielu rzeczy, po raz kolejny posłuchajmy wieści, która nas zbawia: On zmartwychwstał i żyje obok nas. Pan nas wzywa ze swego krzyża do odkrycia na nowo życia, które nas czeka, do spojrzenia na tych, którzy nas potrzebują, aby umocnić, rozpoznać i pobudzić łaskę, która jest w nas. Nie gaśmy knotka o nikłym płomieniu (por. Iz 42, 3), który nigdy nie słabnie, i pozwólmy, aby na nowo rozpalił nadzieję.

Przyjąć Jego krzyż znaczy odnaleźć odwagę, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu, porzucając na chwilę naszą tęsknotę za wszechmocą i posiadaniem, by uczynić miejsce dla twórczości, którą może wzbudzić jedynie Duch. Oznacza odnaleźć odwagę do otwarcia przestrzeni, gdzie wszyscy mogą się poczuć powołani i zezwolić na nowe formy gościnności, braterstwa i solidarności. W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogą nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary”. Drodzy bracia i siostry, z tego miejsca, które opowiada o skalistej wierze Piotra, chciałbym dziś wieczorem powierzyć was wszystkich Panu, za wstawiennictwem Matki Bożej, Uzdrowienia Jego ludu, Gwiazdy wzburzonego morza. Z tej kolumnady, która obejmuje Rzym i świat, niech zstąpi na was, jak pocieszający uścisk, błogosławieństwo Boże. Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Wzywasz nas, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. A jednak Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: „Wy się nie bójcie!” (Mt 28, 5). A my, razem z Piotrem, „wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas” (por. 1 P 5, 7).

Źródło KAI

10 GEBOTE FÜR DIE CORONA-ZEIT

10 GEBOTE FÜR DIE CORONA-ZEIT

  1. 1. Du sollst deine Mitmenschen lieben, komm ihnen aber gerade deswegen nicht zu nahe. Übe dich in „liebevoller Distanz“. Auf deine Gesundheit und die deiner Mitmenschen zu achten ist immer wichtig. Jetzt kann es lebenswichtig werden.
  2. Du sollst nicht horten – weder Klopapier noch Nudeln und schon gar keine Desinfektionsmittel oder gar Schutzkleidung. Die werden in Kliniken gebraucht, nicht im Gästeklo zu Hause.
  3. Die Pandemie sollte das Beste aus dem machen, was in dir steckt. Keinen Corona-Wolf und kein Covid-Monster, sondern einen engagierten, solidarischen Mitmenschen.
  4. Du solltest ruhig auf manches verzichten. Quarantäne-Zeiten sind Fastenzeiten. Dafür gewinnst du andere Freiheit hinzu. Das passt sehr gut in die Zeit vor Ostern.
  5. Du sollst keine Panik verbreiten. Panik ist nie ein guter Ratgeber, zu keiner Zeit. Gesunder Menschenverstand und Humor dagegen schon. Deshalb hör auf Fachleute, beruhige andere und schmunzele über dich selbst. Da macht man erst mal nichts falsch, und es trägt sehr zur seelischen Gesundheit bei.
  6. Du solltest von „den Alten“ lernen. In früheren Zeiten von Seuchen und Pestilenz, als es noch keine so gute Medizin wie heute gab, halfen Menschen vor allem ein gesundes Gottvertrauen und die tätige Fürsorge füreinander. Das ist auch heute sicher hilfreich.
  7. Du solltest vor allem die Menschen trösten und stärken, die krank werden, leiden oder sterben. Und auch die, die um sie trauern. Sei der Mensch für andere, den du selbst gern um dich hättest.
  8. Du solltest anderen beistehen, die deine Hilfe brauchen: Einsamen, Ängstlichen, Angeschlagenen. Oder Menschen, die jetzt beruflich unter Druck geraten. Das hilft nicht nur ihnen, sondern macht dich auch selbst frei.
  9. Du solltest frei, kreativ und aktiv mit der Pandemie umgehen. Dazu sind wir von Gott berufen. Du wirst am Ende vielleicht überrascht sein, was sie Positives aus dir und anderen herausholt.
  10. Du solltest keine Angst vor Stille und Ruhe haben. Wenn die Quarantäne zu mehr Zeit zum Umdenken, zum Lesen und für die Familie führt, wäre das ein guter „sekundärer Krankheitsgewinn“.

Verfasser: Dr. Thorsten Latzel (www.evangelische-akademie.de)

Weihnachten – ein Fest voller Rätsel.

Mit Weihnachten kennt sich jeder aus – oder?

In der Oktav vor Weihnachten pflegen die Berchtesgadener Weihnachtsschützen ihr altes Brauchtum, indem sie um 15:00 Uhr während die Kirchenglocken läuten das Christkind anschießen.

Wir wollen in dieser Zeit Ihr Wissen über das Weihnachtsfest testen. Keine Angst, es sind keine kniffligen Fragen, wovon Sie sich nachfolgend überzeugen können. Nachdenken muss man schon ein wenig. 

Hier die acht Fragen zu Weihnachten:

  1. Weshalb feiern wir Weihnachten?
  2. Woher kommt das Wort Weihnachten?
  3. In welchen Ländern ist Weihnachten verboten?
  4. Warum bekommen wir Geschenke?
  5. Warum hat Luther das Christkind erfunden?
  6. Welches ist das beliebteste Weihnachtlied?
  7. Wie lange dauert Weihnachten?
  8. Warum stellen wir Christbäume auf?

Wir werden die Rätselfragen beginnend am 17. Dezember 2019 mit Text und Bild beantworten und Sie können erfahren, was Sie schon alles über Weihnachten wissen.

Es gibt zwar keine Preise, a ber die Freude auf das Weihnachtsfest lässt sich steigern.

Zur Einstimmung ein Bild des italienischen Malers Duccio di Buonsegna, das um 1300 entstanden ist.

Weihnachten – ein Fest voller Rätsel

Am 17.Dezember 2019: Warum feiern wir Weihnachten?

Auf unserer Erde leben rund zwei Milliarden Christen, die jedes Jahr neben Ostern und Pfingsten vor allem Weihnachten als das erste Hochfest des Kirchenjahres feiern. Seit dem Jahr 336 ist dieses Fest am 25. Dezember nachgewiesen. Es wird auch Christfest oder Heiliger Christ genannt. Es erinnert an die Geburt Jesu Christi im Stall von Bethlehem vor über 2000 Jahren. Weil Gott uns seinen Sohn geschenkt hat, feiern wir Weihnachten.

Das Bild zeigt die Geburt Jesu im Stall von Bethlehem; orientalische Krippe aus der Stiftskirche Berchtesgaden.

Am 18. Dezember 2019:  Woher kommt das Wort Weihnachten?

Das Wort Weihnachten bedeutet eigentlich die „geweihte Nacht“. Es kommt in der Bibel nicht vor. Der früheste Beleg hierfür findet sich in der Predigtsammlung Speculum Eccelsiae, die um 1150 entstanden ist.

In dieser Handschrift „Spiegel der Kirche“ steht  in Althochdeutsch geschrieben: „diu gnade diu anegengete sih an dirre naht: von diu heizet si diu wihe naht“

Das bedeutet in unser heutiges Deutsch übertragen: „Die Gnade kam zu uns in dieser Naht: deshalb heißt sie nun Weihnacht.“

Das erste Wortglied „wih = weih“ wird aus dem Germanischen abgeleitet und bedeutet „heilig“. Also kann man „wihe naht“ auch mit heilige Nacht übersetzen.

Minnesänger haben im 12. und 13. Jahrhundert zur Verbreitung des Wortes „wihe naht“ beigetragen und den Weihnachtsbegriff in seinem eigentlichen religiösen Sinne verwendet, als das Fest der Geburt des Heilands und als ein Moment der Hoffnung und Rettung durch einen mächtigen Erlöser.

Zu den beiden Bildern aus der Bayer. Staatsbibliothek.

Bild 1 zeigt die erste Seite des Speculum Ecclesiae.

Auf Bild 2 ist „wihe naht“ in der Zeile 6  nachzulesen.

Am 19. Dezember 2019:  In welchen Ländern ist Weihnachten verboten?

Es mag verwundern, dass in einer vermeintlich aufgeklärten und global vernetzten Welt das Weihnachtsfest verboten ist. Hier vier Beispiele.

Im Sultanat Brunei verbot die Regierung sämtlichen Weihnachtsschmuck  sowie das Singen von Weihnachtsliedern, weil das Weihnachtsfest den muslimischen Glauben gefährde. Bei Verstößen drohen drastische Strafen: bis zu 20.000 Dollar Geldstrafe und bis zu fünf Jahren Gefängnis.

In Nordkorea werden die Christen als „Gefährdung der Gesellschaft“ verfolgt. Öffentliche Religionsausübung ist bei Strafe verboten; das Feiern des Weihnachtsfest fällt unter dieses Verbot.

In Somalia wurde im Dezember 2015 das Weihnachtsfest mit der Begründung verboten, es handle sich um ein muslimisches Land, das „null Toleranz“ gegenüber nicht-islamischen Testen und Gebräuchen habe.

In Tadschikistan verbot die Regierung verbot Weihnachtsbäume, Feuerwerk, Festessen und Bescherung an Heiligabend.

Das sind die Flaggen der vorgenannten Staaten.

Am 20. Dezember 2019:  Warum bekommen wir Geschenke?

Weihnachten ohne Geschenke unvorstellbar. Die Werbeindustrie sorgt schon Monate vor dem Fest, dass wir ja das Richtige finden, d. h. kaufen oder selber basteln. Doch auch das Schenken hat einen christlichen Hintergrund: Jesus war das Geschenk Gottes an die Menschen und schon die Hirten brachten dem Gotteskind Geschenke. Die Weisen aus dem Morgenland, nach unserer Tradition die Heiligen Drei Könige, kamen auch nicht mit leeren Händen zum Stall von Bethlehem; sondern sie schenkten Gold, Weihrauch und Myrrhe.

In Anlehnung daran beschenken wir uns an Heiligabend. In anderen Ländern erfolgt die Bescherung erst am Weihnachtsmorgen. Allerdings war Weihnachten in vielen Ländern Europas lange kein Fest des Schenkens. Die Geschenke brachte der Nikolaus. In Südeuropa und in orthodoxen Ländern müssen Kindern und Erwachsene länger warten. Denn dort gibt es die Geschenke erst am Dreikönigstag. In Italien beispielsweise bringt gute Befana, eine gutmütige Hexe, die Geschenke am 6. Januar. 

Am 21. Dezember 2019:  Warum hat Martin Luther das Christkind erfunden?

Die Beantwortung dieser Frage schließt sich direkt an den Text vom Vortag an. Es geht nochmals ums Schenken und zwar um den Geschenkebringer. Das ist durchaus komplizierter als man denkt.

Obwohl in der biblischen Krippe im Stall von Bethlehem ein Bub lag, wird das Christkind von einem Mädchen mit weißem Gewand und Flügeln dargestellt. Dies hat weniger mit dem neugeborenen Jesuskind zu tun als mit der Vorstellung von Engeln. Auch bei den vielfältigen bildlichen Darstellungen treffen wir auf diese engelsgleiche Erscheinung.

Heute hält das Christkind vor allem in katholischen Gegenden Einzug und übernimmt die Bescherung am Heiligen Abend, wobei der Protestant Martin Luther diesen Brauch einführte.

Als Protestant und Gegner der Heiligenverehrung suchte Martin Luther nach einer Alternative zum Heiligen Nikolaus, dem ursprünglichen ursprünglichen Gabenbringer. Schon zum Weihnachtsfest 1536 schwenkte er zur biblischen Quelle. Luther ersetzte den Nikolaus durch den „Heiligen Christ“ selbst, der die Gaben bringen sollte und verlegte die Bescherung auf Weihnachten. Daraus entwickelte sich im Laufe der Jahrhunderte der Begriff Christkind als Gabenbringer.

Zu den Bildern:

Das Christkind vom Hochaltar der Stiftskirche und ein liebliches Christkind aus der Werbung

Am 22. Dezember 2019:  Welches ist das beliebteste Weihnachtslied?

Da gibt es drei Favoriten nämlich: „Fröhliche Weihnacht überall“, dann „Leise rieselt der Schnee“, doch Spitzenreiter ist eindeutig „Stille Nacht, heilige Nacht“.

Joseph Mohr, Hilfspfarrer in Oberndorf bei Laufen, schrieb 1816 die bekannten Verse und bat den Lehrer und Organisten Franz Xaver Gruber um eine Vertonung. Die Komposition erfolgte zwei Jahre später im Jahr 1818. Joseph Mohr wirkte bei der Uraufführung im selben Jahr als Sänger mit; und er begleitete sich auf der Gitarre, damals ein höfisches Instrument, das die einfache Landbevölkerung nicht kannte, sondern einem alten Kirchenbericht zufolge zunächst für eine Art Insektenfalle hielt.

Die einfache, aber eingängige Melodie des Liedes verbreitete sich relativ schnell um Alpenraum. Von dort nahm es seinen Weg zunächst über Europa und Amerika in die gesamte Welt. In dieser Zeit ist der deutsche Liedtext weltweit in mehr als 300 Sprachen und Dialekte übersetzt und gesungen worden. Von den ursprünglich sechs Strophen werden in der allgemein bekannten Fassung nur die erste, zweite und letzte Strophe gesungen. 2011 wurde Stille Nacht, heilige Nacht von der UNESCO auf Antrag als immaterielles Kulturerbe in Österreich anerkannt.

Joseph Mohr (1792 – 1848) war übrigens im Sommer 1815 für einige Zeit auch als Aushilfspriester in der Ramsau tätig.

Zu den Bildern: Portrait von Joseph Mohr aus der Stille-Nacht-Kapelle in Oberndorf und der Liedtext in Esperanto

Am 23. Dezember 2019:  Wie lange dauert Weihnachten?

Diese Frage ist eigentlich leicht zu beantworten, wenn man es genau nimmt: Weihnachten ist am 25. Dezember. Am Vortag, also am Heiligen Abend, gibt es im Grunde genommen nichts zu feiern. Im Laufe der Jahrhunderte haben sich allerdings immer mehr Bräuche eingebürgert – möglicherweise auch, damit es die Menschen bis zum Beginn der Christmette um Mitternacht durchhalten; denn da beginnt die christliche Weihnachtszeit. Gefolgt vom zweiten Weihnachtsfeiertag, dem Stefanitag. Gefühlt ist für manche Leute dann Weihnachten schon zu ende: Werbung für das Silvesterfeuerwerk und Fasching kündigt sich auch schon an.

Doch es folgen weitere wichtige Tage zur Jahreswende wie das Fest der Beschneidung des Herrn am 1. Januar und der Heilig-Dreikönigstag am 6. Januar, einem wichtigen Feiertag im Kirchenjahr mit viel eigenständigem Brauchtum:

CMB – Christus mansionem benedicat – Christus segne dieses Haus.

Offiziell dauert die Weihnachtszeit seit dem Zweiten Vatikanischen Konzil ( 1965) bis zum ersten Sonntag nach dem Dreikönigstag, und das ist diesmal der 12. Januar 2020.

Zum Bild: Anbetung der Drei Könige, Rogier van der Weyden (um1400 – 1464), vom Dreikönigsaltar in Köln.

Da drängen sich  die Hauptgestalten neben Bediensteten und anderem Volk um die heilige Familie. Ganz rechts, der junge, prächtig gekleidete König, hat ehrfurchtsvoll seinen Hut gezogen. Damit will er sagen: „ Ave Maria – Gegrüßet seist Du Maria“. Entscheidende Botschaft dieses Bildes ist, dass die Starken, die Reichen und Mächtigen freiwillig vor dem schwachen und armen Kind in die Knie gehen.

Am 24. Dezember 2019:  Warum stellen wir Christbäume auf?

Die Tradition des Baumschmückens, der dekorierten Bäume stammt aus vorchristlicher Zeit. Wir wissen, dass in vielen unterschiedlichen Kulturen immergrüne Pflanzen Lebenskraft verkörpern und die Menschen früherer Zeiten glaubten, sich Gesundheit ins Haus zu holen, wenn sie ihr Heim zur Zeit der Wintersonnenwende mit Grün schmückten. Grün im Winter sollte Hoffnung fürs neue Jahr geben.

Für die Christen nimmt der geschmückte Christbaum Bezug auf den Baum der Erkenntnis im Paradies. Theologisch gedeutet verkörpern die bunten Christbaumkugeln die Früchte des Paradiesbaumes. Sterne und glitzernder Schmuck  sollen daran erinnern, dass Gottes himmlische Herrlichkeit mit der Geburt Jesu auf die Erde kam. Regional gab es individuellen Christbaumschmuck. Der erste christlich motivierte Christbaum ist im Elsass zu Beginn des 16. Jahrhunderts nachweisbar. Er verbreitete sich von dort aus vor allem in evangelischen Gebieten. Es dauerte lange bis der Christbaum auch bei uns heimisch wurde. Denn die überwiegend katholischen Berchtesgadener beäugten den Christbaum misstrauisch als „protestantisches Zeug“.

1912 stellte der Berchtesgadener Kunstmaler Anton Reinbold erstmals einen Christbaum auf,  der mit den traditionellen Produkten der Berchtesgadener Handwerkskunst, der Berchtesgadener War bunt und eindrucksvoll geschmückt war. Dies  war der Beginn einer neuen Art, weihnachtliche Freude auszudrücken. Der sog. Berchtesgadener Christbaum ist inzwischen lebendiges Brauchtum in den Wohnungen und in den Kirchen geworden. Christbäume im Lichterglanz sind heute von öffentlichen Plätzen nicht mehr wegzudenken.

Zum Bild: Ein Berchtesgadener Christbaum 

 

 

Weihnachtsrätsel 2019

Zum Abschluss und Ausblick: Irischer Weihnachtsegen

Gott lasse dich ein gesegnetes Weihnachtsfest erleben.

Gott schenke die die nötige Ruhe, damit du dich auf Weihnachten und die frohe Botschaft einlassen kannst.

Gott nehme dir Sorgen und Angst und schenke dir neue Hoffnung.

Gott bereite dir den Raum, den du brauchst und an dem du so sein kannst, wie du bist.

Gott schenke dir die Fähigkeit zum Staunen über das Wunder der Geburt im Stall von Bethlehem.

Gott mache heil, was du zerbrochen hast und führe dich zur Versöhnung.

Gott gebe dir Entschlossenheit, Phantasie und Mut, damit du auch anderen Weihnachten bereiten kannst.

Gott bleibe bei dir mit dem Licht der Heiligen Nacht, wenn dunkle Tage kommen.

Gott segne dich und schenke dir seinen Frieden.

Vielen herzlichen Dank fürs Mitmachen

Johannes Schöbinger

Die rätselvollen Töne vom Turm

Kunstwerke und Kanonenfutter: Die verschlungene Geschichte der Glocken der Franziskanerkirche Berchtesgaden – Wer die Glocken der Franziskanerkirche hört, freut sich möglicherweise über deren Wohlklang – oder auch nicht. Wem der »Ton gehört«, weiß der Hörer allerdings nicht so genau. Die Angelusglocke ist die größte Glocke, die zu den Gottesdiensten in die Franziskanerkirche ruft. Sie wiegt immerhin 1 100 Kilogramm und machte im Zweiten Weltkrieg eine Reise zu den Schmelzöfen, kam aber unversehrt zurück. (Fotos: Wechslinger) Die Franziskanerkirche ist eine Besonderheit unter den Kirchen des Berchtesgadener Landes. Zum einen die Gebäudeteile betreffend, zum anderen auch die Glockenfrage. Eigentümer von Franziskanerkloster und Franziskanerkirche ist der Freistaat Bayern. An die Klosterkirche wurde auf der Nordseite schon im ausgehenden 17. Jahrhundert ein Läutturm für den zweiten Friedhof der Pfarrei St. Andreas aus Kälbersteinmarmor angebaut. Baumeister war mit Lorenzo Sciasca aus Graubünden ein bedeutender Baumeister seiner Zeit. Der sogenannte Frauenturm gehörte und gehört noch immer mitsamt der Turmuhr und den beiden Glocken der Kirchenstiftung St. Andreas. Drei Glocken bis 1917 Im Turm hingen bis zum Jahre 1917 drei Glocken, in einem aufgesetzten Dachreitertürmchen befand sich eine vierte Glocke, die sogenannte Konventglocke. Durch Bekanntmachung der drei stellvertretenden Generalkommandos vom 1. März 1917 wurden alle Glocken, soweit sie aus Bronze waren und sofern sie keinen besonderen wissenschaftlichen, geschichtlichen oder kunstgewerblichen Wert besaßen, für Heereszwecke beschlagnahmt. Gemäß Gutachten des Generalkonservatoriums der Kunstdenkmale und Altertümer Bayerns vom 22. März 1917 wurden deshalb die Konventglocke sowie die größte und die kleinste Glocke des Kirchengeläuts von der Beschlagnahme, Enteignung und Ablieferung befreit. Die zweite Glocke allerdings, die wie die Größere 1686 von Johann Nuspicker in Salzburg gegossen, 1890 aber schon von Franz Oberascher in Reichenhall umgegossen worden war, musste an die Militärverwaltung abgegeben werden. Diese, auf den Ton »a« gestimmte Glocke hatte eine Höhe von 90 cm und einen Durchmesser von 95 cm. Auf ihr waren zwei Bilder angebracht: St. Franziskus und die Hl. Dreifaltigkeit mit der Inschrift »Sanctissima Trinitati 1686 Denuo 1890«. Am Schlagrand die Umschrift »Gegossen von Franz Oberascher in Reichenhall aus freiwilligen Gaben der Pfarrangehörigen Berchtesgadens«. Bei der Glockenabgabe zerschlug man die Glocke damals gleich im Turm. Im Laufe des letzten Kriegsjahres 1918 wurde in ganz Deutschland eine zweite Glockenabnahme angeordnet. »Unsere tapferen, siegreichen Krieger bedurften dringend neuer Waffen, um einen ehrenvollen Frieden herbeizuführen, und unsere heldenmütig kämpfende Armee musste mit allen Mitteln ausgestattet werden, welche das Ende des Weltkampfes rascher herbeiführen konnten.« Bei der Nachprüfung der Geläute durch den mit der Durchführung und Festlegung der Gruppenzugehörigkeit betrauten Ausschuss im Bezirk Berchtesgaden-Reichenhall am 10. September 1918 wurden noch weitere Bronzeglocken zur Ablieferung an die Militärverwaltung ausgeschieden. Bei den im Jahr zuvor in der Franziskanerkirche belassenen Glocken wurde der besondere wissenschaftliche, geschichtliche und kunstgewerbliche Wert glücklicherweise auch im Jahre 1918 geachtet und die drei Glocken durften hängen bleiben. Die Größte von den im Jahre 1917 nicht enteigneten Glocken war die Angelusglocke im Frauenturm. Sie hat ein Gewicht von 1100 kg und einen Durchmesser von 118 cm und ist auf den Ton “f” gestimmt. Auf ihr ist das Bild von Maria als Königin, gegenüber ein Schild mit der Inschrift »Joannes Nuspikher hat mich gegossen 1686«. Lange wurde diese Glocke als Friedhofsglocke bei Beerdigungen verwendet. Das änderte sich erst mit dem Bau der neuen Aussegnungshalle mit einer eigenen Glocke. Ganz oben in der Turmlaterne hängt das Feuer-, Notoder Hungerglöcklein, es ist auf den Ton »dis« gestimmt, hat ein Gewicht von »nur« 80 kg und einen Durchmesser von 38 cm. Aufgrund der stark verwitterten Inschrift lässt sich das Alter dieses Glöckleins leider nicht mehr bestimmen. Auf »e« gestimmt Im Dachreiter auf dem Westgiebel der Kirche hängt das Konventglöcklein mit der Inschrift »AMDCCXVI Franciscus Gartner in Salzpurgh goß mich«. Auf der Glocke sind die Abbildungen von St. Michael, Antonius, Immaculata und Franciscus zu sehen. Der Durchmesser, der auf den Ton »e« gestimmten Glocke beträgt 59 cm. In seiner »Geschichte des Franziskaner-Klosters Berchtesgaden« drückt es Pater Franz Adelhardt so aus: »Am 6. März 1716 wurde die erste Hand angelegt zum Baue des Chortürmchens, der am 27. April mit der Aufsetzung eines Marienbildes beendet wurde. Die 179 Pfund schwere Chorglocke stiftete der geistliche Vater, der Leithauswirt Stephan Maltan; sie kostete mit den Schlosserarbeiten 119 Gulden 24 Kreuzer und war vom Salzburger Glockengießer Franz Gartner gegossen. Am Pfingstabend (1716) erklang sie zum ersten Male zur Vesper.« Die größten Feinde der Kirchenglocken sind, so kann man aus der Geschichte ablesen, die Kriege, stellvertretend natürlich für die, die sie führen. Auch im Zweiten Weltkrieg wurden in den frühen 1940er-Jahren deutschlandweit die Kirchenglocken eingesammelt. Als »Kanonen-Rohstoff«. So wurden am 17. und 18. März 1942 auch von den Türmen der Franziskanerkirche die Glocken abgenommen. Anders als im Ersten Weltkrieg zählte jetzt die kulturgeschichtliche Bedeutung nur noch bedingt. Die beiden größeren Glocken mussten ihren angestammten Platz in der Franziskanerkirche verlassen. Nur das sogenannte Hungerglöcklein durfte in der Laterne des Frauenturms verbleiben. Weil der Turm jedoch der Kirchenstiftung St. Andreas gehört, musste sich nach der Glockenabnahme der Stiftskirchenmesner Georg Walch um das noch verbliebene Glöckchen bemühen. In dem oben genannten Büchlein schreibt der Hauschronist über Walchs Tun anerkennend: »Er verlegte in geschickter und mühsamer Arbeit auf dieses einzige Glöcklein den Ganzstundenschlag, auch den Viertelstundenschlag und richtete eine der Glockenschalen ein, die bisher im Klostergang zum Schlagwerk der Hausuhr gehört hatten.« Schon bald nach Ende des Zweiten Weltkrieges kamen alle Glocken des Berchtesgadener Landes – bis auf eine Glocke der Stiftskirche, die wahrscheinlich beim Transport zerbrach – wieder auf ihre alten Kirchtürme zurück. Glocken sind also, insbesondere die der Franziskanerkirche, nicht nur die Rufer zum Gottesdienst, sondern auch Geschichtenund Geschichtserzähler. Man muss nur aufmerksam zuhören können. Dieter Meister

„Eine Gebetsübung für alle Stände“

Das Rosenkranzgebet : „Eine Gebetsübung für alle Stände“

Im Marienmonat Mai wird die Gottesmutter in feierlichen Andachten verehrt

Für die Teilnahme an der Sendung „Wer wird Millionär?“ sollte man es wissen, wer den Rosenkranz, den populärsten katholischen Gebetszyklus erfunden hat. Es war der Karthäusermönch Dominikus von Trier. Als Novizenmeister in Mainz hängte er um 1434/35 an den Namen „Jesus“ in jedem „Gegrüßet seist Du, Maria“ einen Halbsatz an, der an die Stationen des Lebens und des Leidens Jesu erinnerte. Zum einfacheren Zählen der Gebete nutzte er eine Schnur, den „Rosenkranz“, eine Gebetskette, wie sie auch in anderen Religionen bekannt ist und verwendet wird.
Ohne dieses Gebet lässt sich die traditionelle Marienverehrung, wie sie insbesondere im Monat Mai in den Maiandachten gepflegt wird, gar nicht vorstellen. Vielleicht war es die Blütenpracht des Frühjahrs, als deren „schönste Himmelsblüte“ man die Gottesmutter sah und folglich den Monat Mai zum Marienmonat machte.
Vor allem in den der Heiligen Jungfrau geweihten Kirchen und Kapellen traf man sich zur Marienverehrung, zu deren Kern eben das feierliche „Ave Maria“ gehörte. Dem Gebet des Rosenkranzes hatten sich auch bei uns in der damaligen Fürstpropstei Berchtesgaden vor allem die Mitglieder der 1646 gegründeten Rosenkranz-Bruderschaft verschrieben. Dazu versammelten sich deren Mitglieder in der Stiftskirche vor dem linken Seitenaltar.

Das hochwertige Altarbild des holländischen Barockmalers Joachim von Sandrart zeigt die „Rosenkranzspende“. Maria übergibt den Rosenkranz an den Hl. Dominikus und die Hl. Katharina von Siena. Das Thema “Rosenkranzspende” ist eine sehr beliebte Bildaussage der Barockzeit. Auch wenn die Rosenkranzspende an den Hl. Dominikus eine reine Erfindung von Alanus von Rupe ist, so macht das Bildthema dennoch Freude. Es ist eine schöne Vorstellung, dass Maria uns selbst den Rosenkranz in die Hand legt (aufmachen muss man sie halt selbst). Betrachten wir kurz das Gemälde: Wer hat schon so ein munteres Jesuskind gesehen? Und nicht zu übersehen die beiden schönen Begleitengel. „Als Schutz und Schirm gegen die Anfechtung des Teufels“ verstand sich die Rosenkranz-Bruderschaft. Ihre Mitglieder verpflichteten sich, jede Woche einen „freudenreichen, schmerzhaften und glorreichen Rosenkranz“ zu verrichten.
In der Wallfahrtskirche Maria Heimsuchung in Ettenberg gibt es im Gewölbezwickel ein Fresko mit der Inschrift „Auxilium Christianorum – Maria, die Hilfe der Christenheit“ und dabei ist die berühmte Seeschlacht von Lepanto vom 7. Oktober 1571 dargestellt.
Damals besiegte die christliche Flotte unter Don Juan d’ Austria die türkische Seemacht völlig. Doch, was hat dies mit unserem Thema vom Rosenkranz zu tun? Schon vor der Schlacht hatte Papst Pius V. alle Christen zum Rosenkranzgebet aufgerufen. Aber auch der Jesuitenorden war mit den Ereignissen von Lepanto in besonderer Weise verbunden, hatten sie doch Tausende von Rosenkränzen an die Kämpfenden verteilt und damit deren Siegeswillen gestärkt. Nach dem fulminanten Sieg verkündete Pius V. in Rom, dass die Christen nur durch die Beihilfe der Gottesmutter gesiegt hätten: Maria de Victoria.

Zwar gab es auch bei uns schon seit Beginn des 18. Jahrhunderts im Monat Mai Andachten zu Ehren Marias, aber es war wohl der Impuls des Mainzer „Arbeiterbischofs“ Wilhelm von Ketteler, der die Maiandacht „als Gebetsübung für alle Stände“ breitenwirksam einführte, damit die frommen Bürger Gott ein „wohlgefelliges Werk“ erbringen konnten. Doch, manche Menschen beteten aus religiösem Eifer im Mai den ganzen Tag über zu Ehren der Muttergottes, was die Kirchenoberen veranlasste in den bayerischen Pfarreien kundzutun: „daß nit ein jedweder nach eigener Willkür, sondern das Mayengebet des abends nach verrichteter Feldarbeith halten soll“. – Dazu ein abschließender Kommentar aus einem wunderbaren Marienlied „O Maria hilf!“

Wenn bei der Fronleichnamsprozession die Dirndl des Trachtenvereins d’ Kehlstoana die sog. Bauernmadonna mittragen, dann hat diese Muttergottes einen wunderbaren Filigranrosenkranz mit dabei. Ist das nicht auch ein lebendiges Beispiel der örtlichen Marienverehrung?

Johannes Schöbinger

Gründonnerstagssuppe

Neunerlei Kräuter gehören in die »Gründonnerstagssuppe«. Wir wählten für die Probesuppe Bärlauch, Brennnessel, Löwenzahn, Kresse, Gänseblümchen, Gundelrebe, Labkraut, Rotklee und Schafgarbe aus.

In vielen Familien wurden spezielle Rezepte einer »Gründonnerstagssuppe« von Generation zu Generation weiter gegeben. Wie die Marktschellenberger Kräuterpädagogin Monika Angerer erläutert, gehören aufgrund der Bedeutung der heiligen Zahl neun, neunerlei Kräuter hinein, zum Beispiel Spitzwegerich, Gundelrebe, Günsel, Löwenzahn, Frauenmantel, Schafgarbe, Rotklee, Labkraut, Gänseblümchen, Bärlauch oder auch Haselnuss- oder Birkenblätter. »Es kommt auf die Zeit drauf an, was schon da ist. Je später Ostern fällt, umso größer ist die Auswahl.« Mit dieser Suppe könne man Ende der Fastenzeit noch einmal entgiften, bevor an Ostern das Schlemmen losgeht. Die traditionelle Suppe war auch Gesprächsthema bei der Kräuterwanderung in Marktschellenberg (wir berichteten). »Ich mache meistens eine Brennnesselsuppe«, erzählt die Marktschellenbergerin Annemarie Lackner. Ihr Lieblingsrezept ist die »Russische Brennnesselsuppe«. Sie dünstet dafür Zwiebeln an, löscht sie mit guter Rinds suppe (oder auch Gemüsebrühe) ab, lässt die Brennnesseln, gern zur Hälfte mit Bärlauch gemischt, einige Minuten kochen, mixt das Ganze und gibt Würstelscheiben, ein gekochtes Ei und saure Sahne hinein. Pfarrer Thomas Frauenlob verrät im Gespräch mit dem »Berchtesgadener Anzeiger«: »Bei uns hat es am Gründonnerstag immer Spinat, Kartoffeln und Spiegelei gegeben. Das war bei den Kindern nicht der Renner.« Seine Kindheit verbrachte er auf einem Bauernhof am Kleinhögl in der Gemeinde Piding.

Quelle Berchtesgadener Anzeiger; Donnerstag, den 29. März 2018

Ein Festtag für alle Sinne

Pfarrer Thomas Frauenlob über den Gründonnerstag und dessen Bräuche – Die Wortherkunft, heilige Öle und bittere Kräuter. Berchtesgadener Land – Mit dem Gründonnerstag beginnen die Kartage im engeren Sinne. Am Vorabend des Karfreitags, ohne den es keine Auferstehung und kein Ostern gäbe, gedenkt die Kirche des letzten Abendmahls Jesu. Doch wie ist der Name »Gründonnerstag« eigentlich entstanden, und welche Bräuche und Rituale sind mit diesem Tag verbunden? Berchtesgadens Pfarrer Thomas Frauenlob hat eine Erklärung parat. Zur Entstehung des Namens bereits vor dem 15. Jahrhundert gibt es diverse Theorien. Er wird zum Teil aus dem seit dem 14. Jahrhundert bezeugten, womöglich schon älteren Brauch hergeleitet, am Gründonnerstag grünes Gemüse, junge Triebe und grüne Kräuter zu essen. Dies passt nicht nur zu den Fastenvorschriften der Karwoche, sondern auch zu vorchristlichen Vorstellungen, dass man so die Kraft des Frühlings und eine Heilwirkung für das ganze Jahr aufnahm. Einer anderen Erklärung zufolge, der sich auch Berchtesgadens Pfarrer, Monsignore Dr. Thomas Frauenlob, anschließt, entstand das Essen des Grünzeugs durch ein Missverständnis: »Gründonnerstag kommt von Greinen, ein altes Wort für Weinen.« Aus dem mittelhochdeutschen »grien donnerstag« ist wohl in der volkstümlichen Interpretation „der Spinatdonnerstag geworden«, so Frauenlob. Das Weinen bezog sich einerseits auf die Büßer, die vorher Exkommunizierten, die seit dem 4. Jahrhundert an diesem Tag nach Buße und Vergebung wieder zur Kommunion zugelassen wurden, andererseits auf Jesu banges Nachtgebet voller Todesangst im Garten Getsemani nach dem Mahl. Eine freudige und eine traurige Seite »Interessant finde ich auch die Parallele zu den Bitterkräutern im Pessachmahl, mit denen die Juden der Bitternis der Sklaverei in Ägypten gedachten«, ergänzt Frauenlob. Der Gründonnerstag habe liturgisch deutlich zwei Teile: eine freudige mit der Pessachfeier, die Jesus den Evangelisten Markus, Matthäus und Lukas zufolge als Jude mit seinen Jüngern beging und mit der Einsetzung der Eucharistie neu deutete, und eine traurige. Nach dem Gloria schweigen alle Glocken und die Orgel bis zum Gloria der Osternacht. Am Ende des Gottesdienstes werden die restlichen Hostien, das »Allerheiligste«, an einen anderen Ort übertragen, und der Altartisch wird kahl geräumt. Die Kommunion wird an diesem Tag nicht nur in Gestalt des Leibes, sondern auch des Blutes Christi, in Brot und Wein ausgeteilt. Und vielerorts wäscht der Pfarrer als Symbol für den vom Evangelisten Johannes überlieferten Dienst Jesu an seinen Jüngern und für die Nächstenliebe Pfarrangehörigen die Füße. Nach der Messe sind stille Anbetungen oder »Ölbergandachten« üblich. »Chrisam« kommt von »Christus« Ein weiteres, schönes liturgisches Ritual hat Frauenlob vor zwei Jahren neu eingeführt. Sein damaliger Kaplan Gerhard Wiesheu hatte es aus seiner Heimat Moosburg mitgebracht. Bei der Gabenbereitung werden am Gründonnerstag von Kommunion- und Firmkindern oder älteren Leuten die bei der »Chrisammesse« gesegneten heiligen Öle gebracht, und vom Diakon und Lektor wird dazu eine Deutung und Fürbitte formuliert. Die »Chrisammesse« wird in der Erzdiözese München und Freising immer am Mittwochnachmittag im Münchner Liebfrauendom von Kardinal Reinhard Marx zelebriert, also quasi am Vorabend des Gründonnerstags. Traditionell wurden die Öle in der ersten Messe am Gründonnerstag gesegnet, wenn auf Einladung des Erzbischofs alle Priester zusammen kamen, um ihre Gelübde zu erneuern. Die gesegneten Öle gab der Bischof dann seinen Priestern als Beauftragte mit in ihre Pfarreien. »Chrisam« leitet sich von »Christus« ab, dem griechischen Wort für »Der Gesalbte«, was dem hebräischen Wort „Messias“ entspricht. Es gibt dreierlei Öle. Das aromatische »Chrisamöl«, das aus Olivenöl, Rosenöl und Gewürzen besteht, wird bei Taufe, Firmung, Priester und Bischofsweihe und Altarweihe verwendet. Duft nach Rose, Zimt oder Zitrone Das wärmende Kranken öl, das nach Zimt duftet, dient für die Krankensalbung und letzte Ölung. Und das »Katechumenen Öl«, eingesetzt bei der Aufnahme in die Gruppe der Taufbewerber, riecht laut Frauenlob »zitronig-erfrischend« und weckt den Geist auf. In drei Gefäßen werden die Öle im Kaspar Stangassinger-Schrein am Augustinus-Altar rechts in der Stiftskirche aufbewahrt. Den Schrein und die Gefäße hat das Künstlerpaar Lutzenberger aus Bad Wörishofen 2015 geschaffen. »Wenn Schulklassen kommen, lasse ich sie immer riechen, weil ich diese Gelegenheit als Kind nicht gehabt habe«, so Pfarrer Frauenlob. Bei jeder Taufe würden die Öle direkt aus dem Schrein des Glaubens-Vorbilds für den Täufling genommen. »Am Gründonnerstag sind meistens auch die Eier gefärbt worden. Das war immer ein schöner Geruch nach Essig«, erinnert sich der Berchtesgadener Pfarrer an frühere Zeiten. Also wirklich ein Tag für alle Sinne, dieser »Gründonnerstag«, Veronika Mergenthal Quelle Berchtesgadener Anzeiger, Donnerstag, den 29. März 201

Wenn die Glocken nach Rom fliegen

Vom Brauchtum rund um Ostern An die Fangfrage im Religionsunterricht erinnere ich mich sehr gut: „Was ist das größte Fest der Christenheit?“ Spontan antwortete die Klasse im Chor: „Weihnachten!“ – „Falsch!“ verkündete der Religionslehrer: „Falsch! Falsch! Ostern!“ Nicht ohne vorwurfsvoll hinzuzufügen: „Ihr denkt doch nur an die Geschenke!“ Betroffenes Schweigen und Kopfschütteln auf unserer Seite. Recht hatte unser Religionslehrer. Ostern ist das höchste und zugleich älteste Fest der Christenheit. In diesem Zusammenhang sind im Lauf der Jahrhunderte zahlreiche Bräuche entstanden. Nachfolgend wird eine Auswahl der wohl bekanntesten vorgestellt und kurz erläutert. Der Name Gründonnerstag leitet sich vom mittelhochdeutschen “greinen” oder “grienen”, vom klagenden Weinen her. An diesem Tag wurden die Sünder, die während der Fastenzeit Buße geleistet hatten, die “Greinenden”, wieder in die gottesdienstliche Gemeinschaft aufgenommen. Deshalb kennt man bei uns auch die Bezeichnung “Antlasstag” (= Entlasstag). Fußwaschung: Als Zeichen der dienenden Liebe Jesu waschen in vielen Kirchen die Priester in Erinnerung an die Apostel zwölf Männern oder Frauen die Füße. Dieser Brauch stammt eigentlich aus dem Klosterleben und wurde im 12. Jahrhundert in die Liturgie eingeführt. Im Blick auf die Feier des Leidens Christi verstummen nach überkommenem Brauch am Gründonnerstag mittags die Kirchenglocken. Seit der Liturgiereform schweigen jedoch Glocken und Orgel erst nach der Abendmahlfeier. Der Volksmund sagt: “Die Glocken fliegen nach Rom”. Als Ausdruck der Trauer rattern und knattern nur noch hölzerne Ratschen und Klappern, mit denen bei uns die Ministranten an den Kartagen durch den Markt lziehen oder vom Kirchturm aus die Gläubigen zum Gebet rufen. Als weiteres Zeichen der Trauer werden die Altäre entblößt. Der Karfreitag, wegen des Todes Jesu auch Klagefreitag genannt, ist geprägt vom Kirchenbesuch. Dazu zählt natürlich um 15:00 Uhr die Karfreitagsliturgie mit der Verehrung des Kreuzes Christi. Da unsere Kirchen über sehr schön ausgestattete und z. T. alte Heilige Gräber verfügen, ist der Brauch „unser’m Herrn Grabkugei’n schaugn“ überaus lebendig. Der Kalvarienberg am Fürstenstein wird neben dem Heiligen Grab fleißig besucht. Für dieses sog. „Kalvarienberg-Abbeten“ gibt es seit gut 150 Jahren ein eigenes Andachtsbüchlein. Während früher das Osterfeuer bereits am Karsamstag morgen auf die alte Art aus dem Feuerstein geschlagen wurde, beginnt heutzutage die Osternachtfeier vor der Kirche mit der Entzündung und der Segnung des Osterfeuers. Das Element Feuer kommt nur einmal in der Liturgie vor, nämlich in dieser Feier. Das Feuer gilt hier als Symbol für die Sonne, die Wärme und Licht gibt und damit Leben ermöglicht. Der Brauch, dass Kinder in einer Laterne das Osterfeuer nach Hause brachten und damit das Herdfeuer entzündeten, ist abhanden gekommen. Die Osterkerze wird am Osterfeuer entzündet. Die Kerze ist meist mit Kreuz, Alpha und Omega – dem ersten und letzten Buchstaben des griechischen Alphabets, der Jahreszahl 2018 und fünf farbigen Wachsnägeln als Symbole für die Wunden Christi am Kreuz geschmückt. Die Osterkerze wird in die dunkle Kirche getragen und Christus dreimal als „Licht der Welt“ angerufen: Lumen Christi. An der Osterkerze entzünden in der Osternacht die Gläubigen ihre eigene Kerzen. Osterwasser/Weihwasser: Wasser gilt seit jeher als Symbol für Reinigung, Erfrischung, Lebensfreude; ohne Wasser kein Leben. Mittels einer Lesung aus dem Alten Testament wird auch an den befreienden Durchzug durch das Schilfmeer erinnert. In der Osternacht wurden früher die Taufbewerber, die Katechumenen, getauft. Auch deshalb wird in der Liturgie das Taufversprechen erneuert. Ostereier: Das Ei beschäftigt schon früh in der Kulturgeschichte die Phantasie der Menschen. Es gilt als Ursprungsort des Menschen oder gar des Universums; ihm wurde eine beschützende Kraft zugeschrieben. .Auch als Symbol hat das Ei eine wichtige Rolle gespielt. Man staunte über die vollendete Form. Und dass aus einem scheinbar toten Körper etwas Lebendiges hervorkommt, machte das Ei zum Symbol der Fruchtbarkeit und des neuen Lebens. “Gleich einem Ei springt das Grab auf” meinte der Kirchenvater Augustinus und sah im Ei ein Symbol für das vorhandene, aber noch nicht sichtbare neue Leben gleich dem auferstandenen Christus. Seit dem Mittelalter war das Ei eine Berechnungseinheit für Pacht und Zins. So mussten z. B. die Gerer Bauern jährlich dem Mesner eine bestimmte Anzahl von Eiern als Läutgeld abliefern. Warum die Eier gefärbt wurden, lässt sich nicht eindeutig erklären. Man nimmt an, dass man sie als gekochte Eier von den Zinseiern unterscheiden oder für die österliche Segnung in der Kirche schmücken wollte. Bei uns gibt es seit dem 13. Jahrhundert die “Roteier”, wobei die rote Farbe auf die Liebe, die Freude, aber auch auf das blutige Sterben Christi hinweisen soll. Osterspeisen: Hier handelt es sich um die Speisen, die in der Osternacht gesegnet werden. Speziell die Segnung von Ostereiern ist schon im 12. Jahrhundert nachweisbar; „vom Fasten zum Fest“. Einer uralten Tradition gemäß werden dazu die am Gründonnerstag gelegten Eier – sofern man noch Hühner hat – , die Antlasseier, verwendet. Der Brauch der österlichen Speisensegnung gehört zur Feier der Osternacht. Im Speisenkorb finden sich neben den erwähnten Eiern, Salz, Butter, der Osterfladen , Speck oder Schinken und Kren. Dass die Eier vor der Speisenweihe an beiden Enden aufgeschlagen werden sollen, damit die Weihe besser hinein kam, entspricht wohl eher einer magischen Glaubensvorstellung. Oapecken (Eierpecken) ist ein alter Osterbrauch mit gekochten, farbigen Eiern. Zuerst „Spitz auf Spitz“; da wird mit der Spitze des Eis solange gegen das Ei des Konkurrenten gestoßen, bis eines der beiden zu Bruch geht. Dann werden die stumpfen Enden gegen einander gepeckt. Der Sieger erhält das „eingehauene“ Ei. Osterspaziergang – Emmausgang: Er erinnert an den Marsch der Jünger von Jerusalem in das kleine Dorf Emmaus, bei dem ihnen der Auferstandene erschien. Während der pfarrliche Emmausgang heute verschwunden ist, wird der Osterspaziergang in den Familien gepflegt. Der Ostermontag ist ein „Menschertag“. Der ‘Bursch’ holt sich von seinem Dirndl die roten Ostereier als Ostergeschenk ab. Am Nachmittag geht man „Emaus“; was man scherzhaft als „ebenaus-gehen“ auslegte und abends traf man sich zum Osterkranzl. Schon bei Johann Wolfgang von Goethe können wir im Osterspaziergang lesen: „Vom Eise befreit sind Strom und Bäche durch des Frühlings holden, belebenden Blick.“ Und dazu bietet sich der Emmaus-Rundweg von der Kirchleitenkapelle über Soleleitungsweg und Kalvarienberg zur Franziskanerkirche und durch die Fußgängerzone bis zur Stiftskirche an.

Obdach für die Seele

Kapelle der Kreisklinik Berchtesgaden erhält Schutzmantelmadonna Ein schützendes Dach über dem Kopf zu haben und vier Wände sein eigen zu nennen, ist ein hohes Gut. Im besten Fall finden wir da Schutz und Heimat, Intimität und Geborgenheit. Wie viel mehr gilt diese Feststellung für den kranken Menschen, der nicht nur einer optimalen ärztlichen Versorgung und Betreuung bedarf, sondern auch ein Bedürfnis nach klinischer Seelsorge hat, um heilende Kräfte im Kranken zu wecken. Am 27.06.2014 wurde die völlig umgestaltete Kapelle der Kreisklinik Berchtesgaden durch Weihbischof Wolfgang Bischof eingeweiht. Seither stand wieder ein Raum der Stille und des Gebetes für die Kranken und deren Angehörige zur Verfügung: Als Obdach für die Seele beim wöchentlichen Gottesdienst, zum meditativen Innehalten und für die individuelle Begegnung mit Gott, zum Ruhe suchen und zum Ruhe finden. Obwohl nach übereinstimmender Meinung ein wunderbarer Ort zum „Still sein vor dem Herrn“ hatten die Berchtesgadener das unbestimmte, aber starke Gefühl, dass etwas fehle. Der Verein der Freunde der Kreisklinik Berchtesgaden nahm sich diesem Anliegen an und konnte das Erfordernis nach einer marianischen Darstellung feststellen, die zur Kliniksituation passt und einen Bezug zur kunst- und kulturhistorischen Prägung der Region aufweist. In vielen Gesprächen mit dem Pfarrverband Berchtesgaden, dem Krankenhausträger, den Kliniken Südostbayern, sogar Herr Landrat Georg Grabner wurde eingebunden, sowie dem Kunstreferat der Erzdiözese München-Freising wurde eine allgemein akzeptable Lösung gefunden: Die Schutzmantelmadonna des verstorbenen Berchtesgadener Künstlers Hans Richter sollte passend in die Wand neben der Eingangstür eingefügt werden und die Kapelle marianisch bereichern. Da es sich bei diesem Andachtsbild um eine „Maria gravida“, also um eine Maria in der Hoffnung handelt, wird hiermit auch an die ehemalige Geburtsabteilung auf dem gleichen Stockwerk erinnert. Der Grafinger Bildhauer Robert M. Weber hat nun diesen Auftrag umgesetzt und Marienbild hat einen neuen prägenden wie einladenden Platz in der Kapelle erhalten. Am kommenden Freitag, dem 23. März 2018, um 16:00 Uhr wird das Andachtsbild im Rahmen einer Hl. Messe von Pfarrer Dr. Thomas Frauenlob und Krankenhausseelsorger Pater Benno gesegnet. Die musikalische Umrahmung liegt bei Familie Holzner. Die örtliche Bevölkerung ist herzlich zur Segnungsfeier eingeladen. Foto: Die Schutzmantelmadonna (zugleich Maria gravida) an ihrem neuen Ort. 16.03.2018 Johannes Schöbinger Vorstandsmitglied